poniedziałek, 2 grudnia 2013

Pierniki na choinkę

W końcu remont kuchni zakończył się, a więc czas na przygotowywania do świąt. Pierniczki czas zacząć, gdyż im dłużej poleżą tym bardziej są smaczniejsze. A oto przepis na te aromatyczne cuda. 

Ciasto:

    200 g płynnego miodu (ja używam zawsze gryczanego naturalnie naturalnego)
    50 g cukru pudru
    szczypta soli
    50 g rozpuszczonego masła
    1 jajko
    2 łyżeczki kakao
    przyprawa korzenna
    proszek do pieczenia
    400 g mąki

Lukier:

    1,5 szklanki cukru pudru
    1 białko
    sok z połówki cytryny

A więc: miód, cukier, sól, masło, jajko, kakao, przyprawę korzenną wymieszać mikserem. Dalej mąkę przesiekać z proszkiem do pieczenia i dodać do uprzedni przygotowanej masy. Ciasto zagnieść do uzyskania jednolitej masy które następnie należy odłożyć do lodówki na ok 1 – 1,5 h. Ciasto rozwałkować do grubości 3 mm i teraz można już wykrajać kształtkami pierniczki. Piec 10 -15 min. w temp. 110 °C. Najlepiej jest, gdy piekarnik wcześniej zastanie nagrzany do wymaganej temperatury. Co do lukru to: białka razem z cukrem pudrem wymiksować, a pod koniec dodać sok z cytryny. Pierniczki te nie tylko są bardzo aromatyczne (wystarczy jeden skonsumować), ale też dzięki swojej długiej „przydatności do spożycia” zawsze zachomikują się gdzieś do Nowego Roku.


poniedziałek, 14 października 2013

Pinata

Moja pierwsza urodzinowa pinata okazała się być odrobinę pancerną. Naparzanie kijem do golfa nr. 8 nie dawało pożądanego rezultatu, dopiero pomoc szwagra umożliwiła dzieciom dobranie się do wnętrzności.  Nauczona doświadczeniem za rok: 
-postaram się ulepić mniej mocarną,
-napcham nie czekoladkami (której część rozciapała się, a lejące nadzienie wylało się na pozostałe smakołyki) lecz twardszymi cuksami,
-zdecydowanie motyw dalej pozostanie przy robakach (pierwotnie miał być kot, ale nie wypada okładać go kijem, co innego pająka),
-a kij do golfa jednak zostanie.







































*Ostatecznie piniata wylądowała w palenisku i tylko Chinook (na drugim planie) wyszukiwał pozostałych cukierasów. 

czwartek, 10 października 2013

wtorek, 8 października 2013

Liski

Filcowy lisek na choinkę w dwóch wariantach: klasyczny chytrusek i biały polarny. Oba w szaliczkach udzieranych na szydełku z metalowymi dzwoneczkami pod szyją.

poniedziałek, 7 października 2013

Misie z zestawu

Jakiś czas temu otrzymałam taki zestawik do samodzielnego wykonania pary misiów (4 zł). Opakowanie zawierało 22 pompony w trzech rozmiarach, oczka, filcowe elementy do wykończenia oraz łańcuszki z kółkami (takie jak u breloczków do kluczy, z tych zrezygnowaliśmy na rzecz sznureczków). Niestety nie zdążyłam sfotografować nienaruszonego zestawu, gdyż razem z synem od razu zabraliśmy się do tworzenia. W opakowaniu nie było kleju, więc do sklejenia użyliśmy specyfiku do skór i filcu. Oprócz łańcuszków zrezygnowaliśmy jeszcze z dodatkowych kulek u łapek, gdyż stosując się do instrukcji i wykonując je z dwóch pomponów (na każdą) misie wyglądały jak przypakowane na silce :(. A tak zostało nam jeszcze materiału na ogonki, bo tych w projekcie nie uwzględniono.  

sobota, 5 października 2013

Kocio-szalik

Ten o to okaz zrobiłam na drutach z żyłką, zaczynając od ogona, a kończąc na pyszczku. Łapki zaś wykonane na czterech drutach doszyłam do kociej całości. Dzięki zastosowaniu drutów na żyłce szalik stanowi coś w rodzaju tuby (ma wolną przestrzeń w środku), dzięki czemu jest cieplejszy. Głowę uformowaną gąbkowa poduszką ozdobiłam szklanymi oczkami, identycznymi, jakie stosowało się u lisów. Samo kocisko mierzy sobie 2,10 m. Do kota jest jeszcze czapka z kocimi uszami i sznureczkami do wiązania pod brodą oraz rękawiczki jedno palczaste ozdobione od dolnej strony różowymi kocimi poduszkami.

poniedziałek, 30 września 2013

Ciepły kot

Jesienny kot-szalik na chłodne dni.  Co tu dużo mówić, najważniejsze że grzeje. Tą wersje kota nie robiłam na drutach z żyłką (z założenia miał być cieńszy od wcześniejszego) i niestety zwierzak niepostrzeżenie wydłużył się. Tylko łapki i ogonek są robione podwójnie, gdyż musiały być masywniejsze aby ładnie zwisały. Łapki oczywiście (czego nie widać na fotografiach) uposażone zostały w czerwone poduszki.